Photo Rating Website
Strona początkowa Niemiec USA niemieci.pl KuKlux Klan ksizka tel
niemieccy artyści

aaaaOglądasz odpowiedzi wyszukane dla słów: niemieccy artyściaaaa



Temat: Upadek Festiwalu Malta
Gość portalu: Obserwator napisał(a):

> Pisząc o cenie biletów zwróciłem uwagę na to, że mimo, moim zdaniem niskiej
> ceny i wielkiej reklamy, koncert Ferrera nie spotkał się z zainteresowaniem
> publiczności (są jeszcze bilety). 35 zł to naprawdę taniocha!
>
> A za wzburzenie w wątku politycznym mojego postu przepraszam. To zbyt
osobista
> opinia. Ale dla mnie obecość Ferrery w Polsce to nieporozumienie - to
artsysta
> promujący reżim Castry. To tak jakby w 1939 r przyjechał np. do Anglii
> niemiecki artysta z faszystowskich Niemiec i śpiewał o miłości, przyrodzie i
> kwiatkach.

Serwus.Ja nie moge dopatrzec sie w tworczosci Ferrer punktow w ktorych promuje
najwiekszego i najstarszego demoluda swiata. To te Ferrer jest Kubanczykiem nie
moze oznaczac ze nie wolno mu wystepowac na arenach swiata-nikt nie moze za to
ze urodzil sie tam,gdzie sie urodzil.
Jesli chodzi o artystow niemieckich przed 39 rokiem to takowi wyjezdzali-
uciekali i tworzyli(w wiekszosci w USA) mozna powiedziec Hitlerowi na zlosc.
Najlepszym przykladem tego byl niedawno zmarly Kurt Weil i najbardziej znana
Marlena Dietrich. Oni tworzyli i komponowali o milosci,przyrodzie i kwiatach
tym samym pokazujac swoja wolnosc i inny stosunek do swiata niz ich nazistowscy
rodacy.
Do Ferrera to ma sie tak,ze przez 10 lat do 95 roku migal sie od spiewania na
Kubie nie chcac byc wykorzystywanym przez system-a zyl i pracowal w podlych
wtedy warunkach(m.in.zbieral gemyle). Odkryl go na nowo hamerykaniec (Roy
Coder) i namowil na powrot na scene i do studia. Od tego czasu Ibrahim jest
gosciem na Kubie i nie daje soba manipulowac.
Kto go nie lubi nie musi sluchac i ogladac a z drugiej strony Poznan i
organizatorzy Malty mogli sciagnac paru innych artystow grajacych rozne gatunki.
Mysle tez ze niezle byloby wciagniecie kabaretow do arsenalu Malty-moze gdyby
spoleczenstwo zobaczylo sie w krzywym zwierciadle reagowaloby bardziej
spontanicznie i z wieksza tolerancja-o polityce juz nie wspomne. POZDR. Obejrzyj więcej postów z wątku





Temat: Wernisaż -Nowe malarstwo niemieckie.Galeria Wilson
Wernisaż -Nowe malarstwo niemieckie.Galeria Wilson
30 czerwca (piątek) o godz. 19.00 w Galerii "Szyb Wilson" w Katowicach ul.
Oswobodzenia 1, odbędzie się wernisaż wystawy "Nowe malarstwo niemieckie -
szkoła lipska".

Wystawa obejmuje prace grupy artystów niemieckich, związanych ze szkołą
kształcenia artystycznego w Lipsku. Wyróżnia ich charakterystyczna
postmodernistyczna konwencja malarska, w której wykorzystują motywy m.in.
socrealistyczne, symboliczne itd. Obok niedawnych absolwentów ASP w Lipsku,
zobaczymy prace kilku profesorów, którzy mieli decydujący wpływ na młodych
adeptów malarstwa - przede wszystkim prof. Arno Rinka, z którego pracowni
wyszła większość artystów zaliczanych do "szkoły lipskiej". Ponadto będzie
można obejrzeć również prace Warnera Tubke, Neo Raucha, Matthiasa Weischera,
Tima Eitela, Tomasa Scheibitza i innych.

Bardzo istotnym elementem malarstwa lipskiej szkoły jest tematyka. Podczas gdy
Neo Rauch zaskakująco łączy codzienność z motywami z epoki socjalistycznej, to
dla młodszych malarzy poprzedni okres nie stanowi już tak istotnego punktu
odniesienia. Malują teraźniejszość. Jeśli szukają odniesień, to znajdują je w
sztuce europejskiej, w tym awangardowej. Także swoiście pojęty uniwersalizm,
jest również jednym z elementów fenomenu popularności nowej szkoły lipskiej.

Wystawa w Galerii "Szyb Wilson" potrwa do końca wakacji.

Kuratorzy:
Dorota Kabiesz i Krzysztof Stanisławski

Patronat honorowy objęli:

Ambasador Polski w Niemczech dr Andrzej Byrt
Ambasador Niemiec w Polsce dr Reinhard Schweppe
Marszałek Województwa Śląskiego Michał Czarski
Prezydent Miasta Katowice Piotr Uszok

Więcej informacji:
Komisarz wystawy
Adrian Kołodziejczyk
galeria.w3.pl/ Obejrzyj więcej postów z wątku





Temat: Sztuka śmierci ...
Sztuka śmierci ...

Czy jesteś śmiertelnie chory i chcesz umrzeć w pełnej publicznej
jawności?
To powinieneś się zgłosić do niemieckiego artysty Gregor
Schneider’a : on szuka człowieka, który jako część wystawy umrze
naturalną śmiercią .
Gdzie są granice sztuki ? to pytanie narzuca się , gdy się słyszy o
najnowszym projekcie tego artysty. Ten 39.-latek planuje makabryczny
robiący wrażenie artystyczne performance .
„Chciałbym pokazać osobę , która albo umiera naturalną śmiercią ,
albo krótko przed tym umarła” powiedział Schneider renomowanemu
artystycznemu periodykowi „ The Art Newspaper" .
A dlaczego ten projekt ? Schneider : „chciałbym pokazać piękno
umierania”.
Wedle info od Schneider’a , patolog pani Roswitha Franziska
Vandieken z Düsseldorf‘‘u chce mu pomóc w poszukiwaniu ochotników ,
którzy gotowi byliby na oczach publiczności umrzeć.
Chciano z nią w tej sprawie interviewować , ale dla reporterów była
nieosiągalna.
Niedawno ten artysta instalator wywołał sensację czarnym sześcianem
który był podobny do tego w Kaaba , najświętszym miejscu islamu.
Schneider chciał pierwotnie ten kubus umieścić na rynku w Wenecji .
ale władze miasta nie zezwoliły , obawiając się reakcji islamidów i
akcji terrorystycznych. Potem Berlin też nie wyraził zgody .
Wreszcie udało się go postawić w Hamburgu , gdzie był w 2007 r
wystawiony w hali sztuki - bez terroru albo zabitych.
Tym razem martwi są wyraźnie pożądani.

www.theartnewspaper.com/article.asp?id=7714
Obejrzyj więcej postów z wątku



Temat: Robert D.Anderson and The Legacy Of Cthulhu (2007)

kategoria: gry akcji
przygodowe
producent: Homegrown Games
wydawca: JoWooD
data premiery: 21 lipca 2007
nośnik: 1 DVD
Rozsądne wymagania sprzętowe:
Procesor Athlon 2600+, 512 MB RAM, karta graficzna 64 MB.

Anderson & The Legacy of Cthulhu to przygodowa gra akcji z elementami horroru, zrealizowana przez programistów z grupy Homegrown Games. W związku z faktem, że wymienione studio składa się po części z ekspertów literatury fantasy, mistrzów papierowego RPG Call of Cthulhu oraz autorów kampanii do tegoż systemu, gra czerpie pełnymi garściami z prozy H.P. Lovecrafta, gwarantując odbiorcom solidną dawkę mrożących krew w żyłach przeżyć.

Fabuła produktu styka nas z losami Roberta D. Andersona, prywatnego detektywa z Nowego Jorku, który na początku II wojny światowej postanowił wyruszyć do Niemiec w celu odnalezienia swoich rodzinnych korzeni. Po przybyciu do zamku, w którym mieszkali jego przodkowie, odkrył, że w tamtejszych katakumbach znajdują się ślady obecności stowarzyszenia o nazwie „Zakon czarnego słońca”, złożonego z działających na rzecz III Rzeszy esesmanów. Organizacja ta zajmuje się na co dzień tajemniczymi praktykami, które mogą zagrozić funkcjonowaniu całej ludzkości, toteż zadaniem gracza jest niedopuszczenie do realizacji apokaliptycznych planów.

W trakcie 15 misji, jakie przygotowali dla nas autorzy projektu, eksplorujemy mroczne lokacje, obserwując świat oczami głównego bohatera. Prócz rozwiązywania logicznych łamigłówek, regularnie paramy się również walką z napotkanymi, nie zawsze humanoidalnymi, oponentami. Podczas całej zabawy spotykamy się z 20 rodzajami broni oraz zaklęć. Tuzin z nich oddany jest do naszej dyspozycji. Musimy jednak wykorzystywać swoje atrybuty z rozwagą, a także na bieżąco kontrolować wskaźniki własnego zdrowia i posiadanego zapasu amunicji. Nagrodą za nasze postępy jest możliwość obejrzenia pięciu przerywników animowanych, stworzonych przez wielokrotnie nagradzanego reżysera, Gerharda Daurera, a także sposobność do zobaczenia rysunków Petera Siedla, niemieckiego artysty fantasy.


http://www.filefactory.com/file/2b5087/
http://www.filefactory.com/file/903332/
http://www.filefactory.com/file/f78bд/
http://www.filefactory.com/file/19c228/
http://www.filefactory.com/file/fа242/
http://www.filefactory.com/file/eb7347/
http://www.filefactory.com/file/892з9/
http://www.filefactory.com/file/a7449b/
http://www.filefactory.com/file/62b1b1/
http://www.filefactory.com/file/de9691/
http://www.filefactory.com/file/77871b/
http://www.filefactory.com/file/735b61/
http://www.filefactory.com/file/e46fb6/
http://www.filefactory.com/file/efe3ce/
http://www.filefactory.com/file/810971/
http://www.filefactory.com/file/591496/
http://www.filefactory.com/file/392cb9/
http://www.filefactory.com/file/27acfd/
http://www.filefactory.com/file/e293c5/
KUNIEC
Obejrzyj więcej postów z wątku



Temat: Pietnuje Polsat i ich reklame

Przemyslaw Popielarski napisał(a) w wiadomości:
<8hlt72$23@sunsite.icm.edu.pl...


"Krystian Kalicki" <kry@poczta.onet.plnapisal:
| a teraz nie ma wroga i mozemy robic co chcemy.
| wedlug mnie "Ci ludzie" walczyli o wolnosc, i w koncu ja mamy.
| a wolnosc polega na tym ze mozna robic reklamy nawiazujace do
| czegokolwiek.

Tak, masz racje. A teraz sie zastanow nad tym co *wolno* robic, a co robic
*wypada*.


Święte słowa (i mówię to jak najbardziej poważnie). Zbyt wiele osób
zatraciło dzisiaj zdolność ostrego rozdzielenia rzeczy, które wolno robić, a
których po prostu robić nie wypada. I pewnie dlatego, ciężko dzisiaj znaleźć
prawdziwych dżentelmenów. Oni po prostu znali i stosowali prostą zasadę:
'Pewnych rzeczy się nie robi'. A dzisiaj przekroczono już chyba wszystkie
granice vide reklamy Benetona, relacje 'na żywo' z działań wojennych, krwawe
farfocle na ulicy po wypadku bez żadnych zaciemnień w 'prime time', śmierć
na żywo podczas obławy na 'tarchomińskiego tygrysa'. Wyliczać by można bez
końca. A stan mojego dzisiejszego wkurwienia, spotęgowała lektura felietonu,
w którym autor opisał dokonania niemieckiego artysty-plastyka, niejakiego
profesora Hagensa. W ramach tzw. sztuki prowokującej były już zdjęcia z
ukrytej kamery z łaźni męskiej i damskiej (a więc naruszenie strefy intymnej
niczego nieświadomych ludzi), piramidy z martwych zwierząt, kopulacja z
krzyżem, ze zwierzętami, fekalia w tabernakulum (znaczy się gówno w miejscu
gdzie trzyma się hostię). Wydawało mi się, że profanum pożarło wszelkie
sacrum. Otóż myliłem się. Pan profesor poszedł dalej: jego 'dzieła' to
zwłoki *ludzkie* poddane 'twórczej obróbce' a więc obdarte ze skóry, pocięte
na plastry albo szkielety z mięśniami pozawijanymi w fantazyjne konstrukcje
przestrzenne. Pierdolony Mengele bis. Co mówi o swojej sztuce: 'Ja ukazuję
wewnętrzne piękno ludzkiego ciała' albo 'Najważniejsze, żeby zwłoki nie były
nadgniłe. Dobre plastynaty mogę wykonać jedynie ze świeżych zwłok'. Pieprzę
cię ty buraku - jak będę chciał pozachwycać się wewnętrznym pięknem
ludzkiego ciała to sięgnę do atlasu anatomicznego, obejrzę rentgena pod
światło albo pokontempluję sobie 'Lekcję anatomii'. Syfiarz jeden. I wiecie
co, on ponoć z tą wystawą jeździ po świecie. Ja rozumiem, że wszędzie
znajdzie się grupa psychopatów, którą jara wszystko, łącznie z pornografią
dziecięcą, ale wydaje mi sie, że w tym momencie przekroczono ostatnią
granicę - tabu ludzkiego ciała. Nie wnikam skąd bierze ciała do swoich
'dzieł' bo znowu, znajdzie się zapewnę grupa nowoczesnych, pozbawionych
przesądów ludzi, którzy bez żenady zapiszą panu profesorowi ciała swoje albo
swoich bliskich. Albo, wzorem hien cmentarnych, rozgrzebie mogiły.Albo kupi
sobie ciało bezdomnego w kostnicy miejskiej. Biblijna Sodoma to 'małe miki'
w porównaniu z tym, co się dzieje w tej chwili dokoła nas. Czas zdychać. I
modlić się, że po śmierci nasze kości dane nam będzie złożyć w ziemi a nie w
gablocie na wernisażu dla degeneratów i zboczeńców. Nie piszę więcej, bo
musiałbym zacząć używać większej ilości tzw. 'wyrazów'. Dobranoc Państwu,
życzę miłego wieczoru.

Radek. Po prostu Radek bo ten Peace mi tu jakoś nie pasuje.

PS. Jeżeli ktoś zna więcej szczegółów dotyczących opisanej przeze mnie
sprawy i jest w stanie podesłać mi jakieś sprostowanie (np. to nie ludzkie
ciała tylko modelina etc. a profesor wygłupiał się przed kamerą i to co
powiedział, jest prowokacją) to gorąco o nie proszę. Bo bardzo bym chciał
nie wierzyć w to, co przeczytałem. I pomyśleć, że gdy czytałem opowiadanie
Konrada T. Lewandowskiego pt. 'Pacykarz' to się uśmiechałem pod nosem.
Rzeczywistość przeszła moje najśmielsze oczekiwania. Można się z niej
wypisać?

Obejrzyj więcej postów z wątku



Temat: Le Figaro: Papież zakończy schizmę w kościele
Le Figaro: Papież zakończy schizmę w kościele
Nazisci w sutannach przyjeci ponownie na lono Kosciola


Rok po roku, w Wielkim Tygodniu w moich rodzinnych Cudzynowicach,
jako chlopiec wedrowalem wraz z procesja wiernych od jednego obrazu
przedstwiajacego kolejny etap Meki Panskiej do nastepnego. Ta
posepna propaganda zatruwajaca serca setek milinow ludzi uczuciem
nienawisci do “narodu bogobojcow” (deicide rei), ktory najpierw z
entuzjazmem wital Jezusa wjezdzajacego do Jerozolimy na osiolku, by
po kilku dniach domagac sie jego smierci z okrzykiem “krew jego na
nas i na nasze syny”, co w pozniejszych wiekach bedzie
urzeczywistniane w niezliczonych pogromach kulminujacych w ostatnim
gigantycznym pogromie, czyli w Holokauscie.

Po wielu latach, pewnego dnia kupilem w antykwariacie na ul.
Slawkowskiej w Krakowie niemiecka ksiazke, w ktorej znalazlem
reprodukcje obrazu niemieckiego artysty Steinhausena przedstawiajaca
nocne spotkanie Jezusa z jednym z “wladcow zydowskich” imieniem
Nikoderm. Obraz przedstawiua Jezusa siedzacego na lawie po prawej
stronie ze wzrokiem utkwionym w sedziwej postaci z pochylona siwa
glowa wsparta na dloniach. Nikodem slucha uwaznie slow Jezusa: “I
jak Mojzesz uniosl w gore weza na pustkowiu, tak musi byc uniesiony
w gore Syn Czlowieczy, aby kazdy, kto w niego wierzy, mial zycie
wieczne.” (Jan 3:14)

www.wcg.org/lit/images/b9/

Gdy zobaczylem owa reprodukcje pomyslalem sobie, ze podobny obraz
winien zawisnac jako teologiczne wprowadzenie do niezliczonych
obrazow pasyjnych w niezliczonych kosciolach chrzescijanskich
rozsianych po calym swiecie.Obraz ten bowiem wyraza w
hieroglificznym skrocie misje Jezusa zlecona mu przez Boga, czyli
ofiare jego zycia dla oczyszczenia ludzkosci od grzechu. Czy
chrzescijanie odwazyliby sie nienawidzec Boga za to ze skazal na
smierc swego wlasnego syna? Dlaczego wiec nienawidza Zydow?

Publicysci, ktorzy wskazywali na antysemickie pobudki filmu M.
Gibsona Pasja Jezusa Chrystusa zostali zagluszeni przez huczne
owacje pieciu tysiecy teologow i pastorow dla ktorych Gibson
zorganizowal specjalny pokaz jescze przed wprowadzeniem filmu do
publicznego obiegu. W 2006 r., w sierpniu, M. Gibson zostal
zatrzymany za prowadzenie samochodu w stanie alkoholowego upojenia.
I nieoczekiwanie M. Gibson zaczal krzyczec na policjanta, ktory go
zatrzymal sloganami z nazistowskich plakatow. Ci ktorzy wskazywali
na antysemickie pobudki producenta filmu mnieli racje.

Scenariusz filmu Gibsona oparty byl na najbardziewj problematycznej
narracji pasyjnej zawartej w ewangelii Mateusza i na antysemickich
wizjach scen aresztowania i egzekucji Jezusa niemieckiej zakonniccy
Katarzyny Emmerich. Film Gibsona byl propagandowym wsparciem dla
tej frakcji teologicznej, ktora domagala sie i nadal domaga
zrewidowania teologicznych innowacji II Soboru Watykanskiego.
Przywodzil owej frakcji arcybiskup Lefebvre, ktorego gleboki
antysemityzm najdobitnej demaskuje Stowarzyszenie Piusa X, ktore
zorganizowal. Wybor Piusa X na patrona jego ruchu nie byl
przypadkowy.

Gdy inicjator ruchu syjonistycznego T. Herzl spotkal sie z owym
papiezem zabiegajac o wsparcie dla jego idei Pius X wyrazil
zdecydowany sprzeciw wobec idei odbudowy panstwowosci zydowskiej w
jej historycznych granicach a nawet zagrozil, ze w razie
urzeczywistnienia takiej idei Watykan wysle przeciwko takiemu
panstwu armie ksiezy, ktorzy nawroca obywateli takiego panstwa na
chrzescijanstwo. W tym kontekscie klasztor karmelitanek w
Oswiecimiu, i antysemicka propaganda H. Jankowskiego, czy T. Rydzyka
nabieraja nowego znaczenia; maja one przygotowywac nowa krucjate.

Ukaze wyrazniej jak gleboko nieuczciwe sa pobudki wspomnianej
frakcji teologicznej i wspomagajacych ja politykow, gdy wspomne, ze
procz powszechnie znanej narracji pasyjnej Nowy Testament wspomina
dwie inne wersje pasji, z ktorych kazda przeczy innej. W Objawieniu
sw. Jana znajdujemy: “A ich zwloki beda na szerokiej ulicy wielkiego
miasta, ktore w sensie duchowym jest nazywane Sodoma i Egiptem gdzie
rowniez nasz Pan zawisl na palu.” (11:8) W Objawieniu nie ma
wzmianki o ukrzyzowaniu na Golgocie.

www.btinternet.com/~fountain/sda/

I wreszcie w Liscie do Hebrajczykow znajdujemy trzecia wersje
nazwana mianem “ukrzyzowanie w chmurach” wczesnych
chrzescijanskich “heretykow”zainspirowana przed-chescijanska
filozoficzna koncepcja Platona, ktory w swej mistycznej wizji
krzyzuje “drugiego Boga” w najnizszym z siedmiu niebios.
Platonski “drugi Bog” zwany Slowo (Logos) zostal zjudaizowany w
greckim przekladzie Biblii, czyli w Septuagincie. Ten przeklad
zhellenizowal bohatera Starego Testamentu Jozuego nazywajac go
Jezusem i przydajac mu cechy Slowa (Logosu)
Obejrzyj więcej postów z wątku



Temat: Ostatni wpis wygrywa!!! kontynuacja
1971
uroddzili się:
* 5 stycznia - Maciej Zieliński - polski koszykarz
* 11 stycznia - Mary J. Blige, amerykańska piosenkarka
* 14 stycznia - Antonios Nikopolidis, grecki piłkarz
* 15 stycznia - Heinz Kuttin, austriacki skoczek narciarski, trener polskich
skoczków
* 18 stycznia - Jonathan Davis, wokalista amerykańskiego zespołu KoRn
* 7 lutego - Marek Koźmiński, polski piłkarz
* 18 lutego - Dominika Ostałowska, polska aktorka
* 27 lutego - Roman Giertych, polski polityk
* 1 marca - Dorota Naruszewicz, polska aktorka
* 1 marca - Daniel Kulik, muzyk, gitarzysta, założyciel zespołu Fruhstuck
* 16 marca - Camilla Johansson, szwedzka curlerka
* 20 marca - Agnieszka Krukówna, polska aktorka
* 23 marca- Leszek Możdżer,polski muzyk,pianista
* 31 marca - Ewan McGregor, brytyjski aktor
* 11 kwietnia - Oliver Riedel, muzyk niemiecki, basista zespołu Rammstein
* 11 kwietnia- Tomasz Gollob, wybitny polski żużlowiec
* 27 kwietnia - Małgorzata Kożuchowska, polska aktorka
* 1 maja - Eva Lund, szwedzka curlerka, złota medalistka ZIO 2006
* 7 maja - Artur Sadowski
* 10 maja - Tomasz Wałdoch, polski piłkarz
* 11 maja - Marek Więckowski, polski geograf, naukowiec, fotograf
* 26 maja - Ivan O. Godfroid, belgijski pisarz
* 29 maja - Craig McCracken - amerykański twórca kreskówek
* 12 czerwca - Andrzej Piaseczny Piasek, polski piosenkarz
* 16 czerwca - Tupac Shakur, raper amerykański
* 19 czerwca - Małgorzata Lewińska, polska aktorka
* 24 czerwca - Anna Samusionek, polska aktorka
* 28 czerwca - Fabien Barthez, francuski piłkarz (wybitny bramkarz!)
* 23 lipca - Piotr Wajrak, polski dyrygent
* 27 lipca - Marek Michalak, polski pedagog, działacz społeczny, Kanclerz
Międzynarodowej Kapituły Orderu Uśmiechu
* 11 sierpnia - Jacek Kopczyński, polski aktor
* 23 sierpnia - Małgorzata Seweryn, polska plastyczka, twórczyni ponad 250
ekslibrisów i ponad 250 obrazów oraz grafik, wystawiała na ponad 100 wystawach w
kraju i za granicami
* 30 sierpnia - Katarzyna Nosowska, polska piosenkarka, członkini zespołu Hey
* 9 września - Henry Thomas, amerykański aktor
* 20 września - Elmar Brandt, niemiecki artysta, imitator głosu
* 20 września - Henrik Larsson, szwedzki piłkarz
* 30 września - Daniel Zarzycki, polski kompozytor
* 26 października - Snoop Dogg, Amerykański raper
* 29 października - Winona Ryder, amerykańska aktorka filmowa
* 18 listopada - Mieczysław Agafon, polski piłkarz
* 7 grudnia - Agnieszka Michalska, polska aktorka
* 15 grudnia - Edyta Olszówka, polska aktorka
* 16 grudnia - Paul van Dyk (Matthias Paul), niemiecki DJ i producent muzyczny
* 24 grudnia - Ricky Martin, latynoski piosenkarz pochodzenia portorykańskiego
* 26 grudnia - Jared Leto, amerykański aktor, wokalista zespołu 30 Seconds
To Mars
* 28 grudnia - Roberto Cecon, włoski skoczek narciarski

Zmarli [edytuj] Obejrzyj więcej postów z wątku



Temat: ksiazka Dylana Jonesa
ksiazka Dylana Jonesa
od jakiegos czasu ( akonkretniej od listopada 2008)jest dostepna na rynku
ksiazka Dylana Jonesa "Jak nosic krawat"

Ja nabylem i nie zaluje choc niektore porady sa dla mnie deko egzotyczne. Z
niektorych pewnie nigdy nie bede mial okazji skorzystac ( a szkoda)
Ksiazka pisana z iscie angielskich poczuciem humoru masa samczkow.
jak sam autor stwierdza o klasie swiadcza rowniez nieistotne na pozor
drobiazgi jak spinki przy koszuli czy jacht :)

Tu recenzja z Rzepy:
www.rp.pl/artykul/232163.html
Przewodnik „Jak nosić krawat” jest dla tych‚ co chcą lepiej. Zaintrygował mnie
tytuł książki‚ bo sam mam trzy tuziny krawatów. Ostatnio nosiłem je do pralni.
Czas dowiedzieć się czegoś nowego‚ pomyślałem
Dostało mi się tej wiedzy aż w nadmiarze. W książce Dylana Jonesa „Jak nosić
krawat” autor poświęcił mu zaledwie dwie strony. Reszta tego ponad
420-stronicowego tomu to przezabawny wykład na temat zachowania i wyglądu
współczesnego młodego osobnika płci męskiej.

No‚ może niezupełnie młodego‚ autor sam zbliża się do pięćdziesiątki i pisze
właściwie dla równolatków‚ korygując ich maniery. Ale więcej skorzysta z
książki świeżo upieczony absolwent wyższej uczelni‚ który na ogół manier nie
ma żadnych.

Na plażę i na ślub

Mówię oczywiście o zachowaniu poprawnym‚ zgodnym z kryteriami przyjętymi – no‚
przez kogo? Czy polskim alumnom pomoże w osiągnięciu wysokiego standardu
podręcznik przygotowany na rynek angielski‚ bardzo specyficzny‚ gdzie
odwołania do wielowiekowej nieraz tradycji są chętnie i często stosowane?

To pozory. „Jak wiązać krawat” to podręcznik zasad savoir-vivre’u‚ a te zawsze
są ogólne, choć przepełnione szczegółami. To skarbczyki‚ z których każdy może
wyciągnąć to‚ co mu potrzebne.

Dlatego mamy tu informacje i o właściwym stroju na ślub odbywający się przed
południem‚ i o kupowaniu kosmetyków‚ i o etykiecie obowiązującej na plaży
(„Zero nóg z żyłkami‚ spalonej skóry i wielkich kółek w uszach” – przestroga
skierowana nie tylko do Brytyjczyków), i o wyrzucaniu podwładnego-nieudacznika
(przyznał w jednym z wywiadów‚ że najbardziej nie lubi u pracowników
nieposłuszeństwa).

Guru stylowych facetów

Jones jest autorem biografii Paula Smitha i Jimiego Morrisona‚ a także książki
o związkach współczesnego człowieka z muzyką „iPod‚ therefore I am”.

Ale nazwisko i opinię guru stylowych facetów zdobył w innej branży – od
sześciu lat prowadzi najbardziej prestiżowy brytyjski magazyn dla mężczyzn
„GQ”‚ przedtem pracował dla „Sunday Timesa” i „Observera“‚ wcześniej pisał do
„Areny” i „Face”.

Do dziennikarstwa trafił trochę z przypadku – po studiach na renomowanej
artystycznej uczelni prowadził nocny klub‚ po dwóch latach poszedł do
rodzącego się właśnie magazynu „i-D”.

Ma konserwatywne inklinacje‚ trochę się snobuje‚ lubi ręcznie szyte ubrania –
jak na dawnego artychę niezbyt typowo.

Czyżby? Markus Lupertz‚ uwielbiany przez studentów rektor akademii sztuki w
Düsseldorfie‚ należy do najdroższych artystów niemieckich. Jeździ od lat
rolls-royce’em‚ pali wyłącznie kubańskie cygara‚ nosi drogie ciuchy. Obdartus
tworzący dla idei to mit. Watch my lips: M-I-T.

Hazard bez żyłki

Jones swą księgę stylu przeznaczył dla realistów‚ nie mitomanów. Stara się im
pomóc w przeróżnych okazjach. Dowiedziałem się‚ jak grać w blackjacka (nie mam
żyłki hazardzisty), jak przerwać bójkę (ditto), kupować kobiecie bieliznę
(równie ryzykowne‚ ale znacznie przyjemniejsze), przyrządzić idealne martini
(sama radość), rzucić palenie („Najłatwiejsza rzecz pod słońcem‚ wiem dobrze‚
bo próbowałem już tysiąc razy”‚ chwalił się Mark Twain). I wiele innych
rzeczy‚ które pewnie nigdy mi się nie przydadzą‚ ale fajnie było czegoś się o
nich dowiedzieć.

A że Jones pisze z przymrużeniem oka‚ stylem kumpelskim, „panowie‚ dogadzajcie
sobie‚ zasłużyliście na to”‚ więc może uda mu się trafić do opornych młodych
ludzi‚ którzy męski kodeks postępowania mają za nic. Czyta się go bez
znużenia. Kobiety też mogą. Dowodem fakt‚ że książkę przetłumaczyła –
wyśmienicie! – właśnie kobieta. Nawet nie wiem‚ czy nosi krawat.

Obejrzyj więcej postów z wątku



Temat: To warto richtig uobejrzec
To warto richtig uobejrzec
" Po raz pierwszy w Polsce od 1945 roku, Muzeum Śląskie pokazuje prawie 150
grafik browarnika z Namysłowa Albrechta Haselbacha. To 500 lat historii Śląska
zapisane w litografiach czy akwafortach

To legendarna kolekcja i najbogatszy zasób informacji o wyglądzie Śląska od XV
do początków XX wieku - cieszy się Andrzej Holeczko-Kiehl, kurator wystawy.
Muzeum Śląskie jest pierwszym, i zaledwie jednym z dwóch miejsc w Polsce, do
której trafiły te bezcenne grafiki. Wcześniej były w Ratyzbonie i Görlitz. To
instytucje z tych dwóch miast: Kunstforum Ostdeutsche Galerie w Ratyzbonie i w
Schlesises Museum w Görlitz zdecydowały się wreszcie połączyć w całość zbiór
Haselbacha i najlepsze jego fragmenty pokazać na historycznym Śląsku - teraz
przeciętym granicami państw i województw.

Przez dziesięciolecia kolekcja była jednak rozproszona. Powstała na początku
lat 40. XX wieku. Haselbach - bogaty browarnik z Namysłowa był wrażliwy na
sztukę i piękno Śląska. W zbiorach miał aż 4 tys. grafik, rysunków i obrazów.
Przezornie wywiózł je w głąb kraju, gdy zrozumiał, że wojna jest przegrana. W
latach 60. większą części kupił od niego rząd Hesji i zdeponował w Ratyzbonie.
Resztę odziedziczyła m.in. jego córka, która z kolei przekazała swoją część do
Göerlitz.

Wystawa nosi tytuł "Podróż w czasie" i nie ma w tym odrobiny przesady. Dzięki
najstarszym sztychom cofamy się nawet do Nysy roku 1497, której panoramę
sportretowano na potrzeby "Kroniki świata" trzy lata wcześniej. Właśnie dla
takich wydawnictw - kompendiów wiedzy o ówczesnym świecie - powstawało na
początku najwięcej śląskich grafik. - Zwykle powstawały jednak na podstawie
szkiców wysyłanych do wydawcy albo na podstawie opisów, stąd wiele w nich
ułomności i zafałszowań - mówi Holeczko. Ofiarą takiej niefrasobliwości padł
Cieszyn. Na grafice z 1650 roku to piękne i kwitnące miasto. Można rozpoznać
wieżę piastowską i sylwetki kościołów. Problem w tym, że w tym czasie Cieszyn
leżał w gruzach po zakończonej właśnie wojnie trzydziestoletniej.

Wprawdzie Wrocław i Nysa należą do najczęściej portretowanych miast, artyści z
biegiem lat coraz chętniej zaglądali na tereny zwane dziś Górnym Śląskiem. Bo
jeszcze w początkach XVIII wieku, za sprawą Friedricha Bernharda Wernera,
artyści zaczęli odwiedzać portretowane miejsca. Efekty były różne. Sam Werner
potrafił tak uwiecznić opactwo w Rudach, że wyglądało jak w planach mnichów,
którzy dopiero myśleli o jego modernizacji. A że ta nie nastąpiła po ich
myśli, także grafika Wernera (niestety nie ma jej na wystawie) nijak się miała
do rzeczywistości.

Prawdziwym graficznym reporterem okazał się dopiero Ernst Wilhelm Knippel. Ten
niemiecki artysta osiadł w Kowarach na Dolnym Śląsku, ale często zapuszczał
się dalej na wschód. Był w Michałkowicach, żeby pokazać pożar pokładów węgla w
kopalni Fanny. Jego odbijane na błękitnym papierze sceny z Huty Królewskiej
czy Huty Laura z Siemianowic to małe arcydzieła pejzażu przemysłowego.

Na początku grafiki były towarem luksusowym, przeznaczonym do elitarnych
wydawnictw albo bogatych kolekcjonerów. Dzięki m.in. Knipplowi obrazy Śląska
trafiły "pod strzechy", reprodukowane w tysiącach egzemplarzy. W XIX wieku
przegrały jednak konkurencję z fotografią. Ostatnie wydawnictwo w Kowarach
splajtowało w 1920 roku. Odeszła wyjątkowa sztuka prezentowania, ale też
wzbogacania świata. Dobrze, że zostały jej choć niektóre dzieła.



Wystawa potrwa do 26 sierpnia. 14 lipca o godz. 15 oprowadzał będzie po niej
Andrzej Holeczko-Kiehl (wstęp wolny).

Źródło: Gazeta Wyborcza Katowice"

miasta.gazeta.pl/katowice/1,35018,4301212.html
bi.gazeta.pl/im/1/4300/z4300851X.jpg
warto kliknac na tyn obrozek!
Obejrzyj więcej postów z wątku



Temat: Niechciany wieżowiec przy Boryszewskiej na Moko...
(1) RZECZYWIŚCIE WINĘ ZA GRAFFITTI JAK RÓWNIEŻ ZA CAŁE ZŁO ŚWIATA NAJŁATWIEJ
MOŻNA ZWALIĆ NA SZTUKĘ NOWOCZESNĄ (SZCZEGÓLNIE JEŚLI SIE JEJ NIE ROZUMIE).
(2) PEWNYCH WYRAZÓW NIE UŻYWA SIĘ W STOSUNKU DO LUDZI I ŻADNE OKOLICZNOŚCI TEGO
NIE USPRAWIEDLIWIAJĄ. CZASAMI LUBIE MOCNE I WULGARNE SŁOWA ALE NIE W
ODNIESIENIU DO INNYCH LUDZI.
(3) OCZYWIŚCIE ŻE NACZELNY ARCHITEKT POWINIEN W MIEŚCIE BYĆ. CHODZI TYLKO O
ZACHOWANIE ZDROWEGO ROZSĄDKU I NIE ULEGANIE PRESJOM TYLKO I WYŁĄCZNIE JEDNEJ
GRUPY NACISKU.
(4) CZY W MOICH WYPOWIEDZIACH BYŁO COKOLWIEK O PRAWIE WŁASNOŚCI?!?!? NIEUWAŻNIE
CZYTASZ :(
(5) PISZESZ "JA CHCE TERAZ", CZYLI ZNOW GLOWNYM PUNKTEM ODNIESIENIA DLA CIEBIE
JEST TWOJE "JA". CZY TAK TRUDNO ZROZUMIEC ZE W TYM MIESCIE MIESZKAJA ROZNI
LUDZIE I UWZGLEDNIENIE POTRZEB I POGLADOW WSZYSTKICH ZAJMUJE TROCHE CZASU? W
TYCH SPRAWACH WCALE POSPIECH NIE JEST WSKAZANY. CO NAGLE TO PO DIABLE.
(6) TAK NAPRAWDE TO TEZ MI SIE PODOBAJA NIEKTORE "LUKROWANE" KAMIENICE
WIEDEŃSKIE. RZECZ W TYM ZE OPROCZ SECECJI I BAROKU BYL TEZ MODERNIZM I
POSTMODERNIZM I TAK SAMO JAK SA LADNE I BRZYDKIE BUDYNKI SECESYJNE CZY BAROKOWE
TAK SAMO SA LADNE BUDYNKI MODERNISTYCZNE, SOCREALISTYCZNE CZY
POSTMODERNISTYCZNE. NIESTETY W POLSCE MALO KTO POTRAFI TO DOCENIC. ZEBY MOC TO
DOCENIC TRZEBA MIEC PRZYNAJMNIEJ TROCHE WIEDZY O SZTUCE A TU BRAKI W EDUKACJI
SA NIESTETY OGROMNE. BLOKOWISKO BUDZYNSKIEGO NA URSYNOWIE AKURAT JEST LADNE. TO
ZE ZOSTALO WYKONANE Z TANDETNYCH MATERIALOW A MIESZKAJACY W NICH LUDZIE JE
OSZPECILI TO INNA SPRAWA.
(7) JA ABSOLUTNIE NIC NIE MAM PRZECIWKO WIETNAMCZYKOM I ROSJANOM. SYMPATYCZNI
LUDZIE. A RASIZM I KSENOFOBIA SA DLA MNIE ZALOSNE. A CO DO MIESZKANIA W BLOKU
TO W BERLINIE CO BARDZIEJ WARTOŚCIOWE ARCHITEKTONICZNIE POST-NRD'OWSKIE BLOKI
SĄ BARDZO POPULARNE WŚRÓD WYBITNYCH NIEMIECKICH ARTYSTÓW I INTELEKTUALISTÓW.
(8) ZNOW AUTORYTATYWNIE STWIERDZASZ ŻE "KAŻDY MA WYMAGANIA NA MIARĘ
CARRINGTONA" - UWIERZ MI, NIE KAZDY. SĄ LUDZIE DLA KTÓRYCH TEN STYL ŻYCIA JEST
STRASZNIE ŻAŁOSNY.
(9) PRZESADZASZ Z TĄ ZABUDOWĄ "LWIEJ CZĘŚCI PARKU SZCZĘŚLIWICKIEGO". Z TEGO CO
MI WIADOMO ZABUDOANO JEDYNIE SKRAWEK. A ZEBY BYŁO JASNE TEŻ JESTEM PRZECIWKO
ZABUDOWYWANIU PARKÓW.
(10) NATURALNOŚĆ W ROZWOJU MIASTA TO SYTUACJA W KTÓREJ NIKT SPECJALNIE NIE
KONTROLUJE I NIE REGULUJE TEGO JAKIE BUDYNKI I GDZIE MOGĄ BYĆ ZBUDOWANE.
OWSZEM, PEWNE NORMY I STANDARDY BUDOWNICTWA MUSZA BYĆ ZACHOWANE, ALE NIKT NIE
DYKTUJE TEGO CO JEST LADNE A CO BRZYDKIE I CZY WYSOKIE JEST LEPSZE LUB GORSZE
OD NISKIEGO
(11) POJĘCIE BAJZLU JEST WZGLĘDNE: TO CO DLA CIEBIE JEST BAJZLEM NIE KONIECZNIE
JEST BAJZLEM DLA MNIE.
(12) CHYBA NIE WIEM JAK WYGLĄDA RASZYN ALE OGÓLNIE PODOBAJĄ MI SIĘ INDUSTRIALNE
PRZEDMIEŚCIA
(13) DLATEGO PRZERAŻAJĄCY BO WYCHODZISZ Z ZAŁOŻENIA ŻE TO TYLKO TOBIE WOLNO
DECYDOWAĆ CO I GDZIE MA COŚ BYĆ ZBUDOWANE. KUPUJESZ TĘ SWOJĄ WILLĘ I INNI MAJĄ
SIĘ DOSTOSOWAĆ DO CIEBIE. TO TAKIE MALUTKIE ZACZĄTKI HITLERYZMU ;)
(14) PODSUMOWUJĄC, WCALE NIE CHCE ZMIENIAC TWOICH GUSTÓW. JA TYLKO BRONIE
SWOICH RACJI, BO TO ONE SĄ ATAKOWANE NA TYM FORUM. NIESTETY WIEKSZOSC LUDZI
WIDZI WSZYSTKO TYLKO Z WLASNEGO PUNKTU WIDZENIA I WSZYSTKIE INNE POGLĄDY SĄ
TRAKTOWANE JAKO NIEBEZPIECZNE ALBO "UDZIWNIONE".
(15) NA KONIEC MAŁE ROZCZAROWANIE: NIE JESTEM INTERESUJĄCĄ KOBIETĄ HE HE
(16) POZDR.
Obejrzyj więcej postów z wątku



Temat: Czy podoba wam się ta stella przed Muzeum?
stela=słup,kolumna stella=gwiazda
<<16-metrowa stela przy Muzeum Narodowym

Iwona Torbicka

2006-11-21, ostatnia aktualizacja 2006-11-21 21:55

Wybitny niemiecki artysta Heinz Mack, którego projekty przestrzenne stoją nawet na Saharze i Arktyce,
przygotował dla Poznania 16-metrową rzeźbę z metalu polerowanego. We wtorek stanęła naprzeciwko
Muzeum Narodowego.



Fot.Lukasz Cynalewski / AG
ZOBACZ TAKŻE
Komentarz redakcyjny (21-11-06, 19:43)
Kim jest Heinz Mack? (21-11-06, 19:42)
Poznańska rzeźba, tzw. stela (łac. - słup, kolumna), będzie odbijać blask słońca w dzień, a w nocy
światło skierowanych na nią reflektorów. Dla twórczości Heinza Macka stela to dzieło bardzo
charakterystyczne. Podobne formy przestrzenne tego autora zdobią wiele miast na świecie. Często są
oświetlane są od wewnątrz światłem elektrycznym, niekiedy po ich ścianach spływa woda.

Każda praca Macka jest inna. Ta, która stanęła w Poznaniu, jest formalnie bardzo urozmaicona. Jej
górna partia tworzy promienistą koronę, zbudowaną z trójkątów różnej długości i szerokości, wyciętych
ze szlifowanej, stalowej blachy. Korona będzie się obracać wokół osi z szybkością 3-4 obrotów na
minutę. Niżej, wzdłuż głównego słupa steli - osadzone tak samo promieniście jak w koronie -
zamontowane zostały wydłużone wykroje z polerowanej blachy.

Pomysł, żeby w Poznaniu stanęła rzeźba jednego z najbardziej znaczących twórców współczesnych,
wyszedł od Piotra Voelkela, prezesa Wielkopolskiego Towarzystwa Zachęty Sztuk Pięknych. - Projekty
przestrzenne Heinza Macka są obecne na niemalże wszystkich kontynentach, uznaliśmy, że jego pracę
powinien mieć także Poznań - argumentował Voelkel.

Prezentowanie w przestrzeni miejskiej instalacji i rzeźb wybitnych artystów jest celem realizowanego
przez Zachętę projektu "Poznań - Miasto Sztuki", w ramach którego kupowane są instalacje i rzeźby
najlepszych artystów polskich i zagranicznych. Miejsce ekspozycji wybiera sam artysta, który tworzy z
myślą o konkretnej przestrzeni Poznania. Obok prac stoją gabloty, a w nich ulotki z informacjami o
instytucjach, które w Poznaniu zajmują się sztuką współczesną. W ramach projektu Zachęta kupiła już
lightbox Piotra Kurki "Lotus Eaters 2004 r.", który znajdziemy w Porcie Lotniczym Ławica (hala
przylotów), oraz pracę Izabelli Gustowskiej "Life is a story 2003" (hala odlotów).

Oficjalne odsłonięcie steli Heinza Macka z udziałem artysty nastąpi w czwartek o godz. 17. Będzie to
pierwsza realizacja tego artysty w Polsce.>>


Obejrzyj więcej postów z wątku



Temat: Rozmowa z Grażyną Kulczyk
Fabryka nie jego i szwagierka też
Fabryka VW w Antoninku nie ma nic wspólnego z J.Kulczykiem. Zważywszy zaś na
fakt, że na inaugurację "Centrum Kultury" zaangażowano dwóch niemieckich
artystów, to popieranie przez niego polskiej kultury wyraża się chyba w tym, że
szwagierką Gerta Hofa jest Polka. Bo trudno chyba nazwać popieraniem kultury
nagłą rezygnację ze wspierania Teatru Wielkiego sprzed kilku miesięcy. Trzeba
jednak wspomnieć o rzeźbie Mitoraja i paskach Tarasewicza. Gdyby Poznań
sprzedał (jemu lub komuś innemu) w rzetelnym przetargu działkę w parku nie za
6, lecz w cenie rynkowej (pod zabudowę, czyli za ok. 4x tyle, to wtedy miasto
mogłoby wesprzeć rzeczywiście m.in. paru artystów, co miałoby dla nich przy tym
tę zaletę, że wsparcie nie byłoby zależne od zmiennych nastrojów sponsora.
Powiedzmy zresztą, że także wtedy mógłby wspierać artstów, gdyby kupił grunt za
większą kwotę. Swoją drogą skandalem i lekceważeniem Kulczyków oraz Poznaniaków
przez Grobelnego jest to, że nie przygotował otoczenia Browaru od strony
komunikacyjnej (wjazd/wyjazd)! Można byłoby przede wszystkim np. wyremontowac
za te pieniądze most górczyński, etc.. Mało to budujące, że dla miliardera nie
miało znaczenia, jak kupuje miejski grunt, a mianowicie demoralizując wątłą jak
wiemy polską demokrację, w dośc i tak juz żałosnym poznańskim jej wydaniu. A
jak to marna demokracj wiemy to najdalej od wczoraj z raportu Brukseli o Polsce-
najgorsza sposród przystępujących do UE. Żenada kompletna to nagłe
objęcie "bezpłatnym patronatem" urodzin pani Kulczyk przez Fundację 750-lecia
Lokacji Poznania. Widać jak Grobelny desperacko i zarazem kompromitująco szuka
poparcia- coraz bardziej umoczony. Niech lepiej Grobelny (jako m.in.
przewodniczący fundacyjnej kapituły) obejmie patronatem Fundacji np. starcow,
ktorzy od piątej rano czekają od prawie roku po dowody! Nie tracę nadziei, że
państwo Kulczykowie pójdą w ślady Chodorkowskiego i zechcą zdecydowanie
wspierać Poznań i Polskę w budowaniu demokratycznego społeczeństwa
obywatelskiego, nie zaś koteryjnych układów, które ten słaby kraj pogrążają.
Potrzeba bowiem takiego właśnie zaangażowania jest w Polsce wielka, czas
najwyższy, a ryzyko kłopotów z tego zaangażowania żadne, zwłaszcza dla
człowieka tak finansowo niezależnego. Życzyłbym tego Poznaniowi, Wielkoplsce,
wielu wspaniałym ludziom, z ktorych coraz więcej traci nadzieję na uczciwy,
rzetelny i profesjonalnie rządzony kraj. I samym Państwu Kukczykom, by tym
zapisali się na kartach historii tego miasta. Jeszcze nie jest za późno, choć
widząc poznańską skalę prywaty, można zwątpić. Obejrzyj więcej postów z wątku



Temat: Ani fabryka jego, ani szwagierka,czyli Licheń w Po
Ani fabryka jego, ani szwagierka,czyli Licheń w Po
Ktoś błędnie stwierdził, że fabryka Volkswagena należy do J.Kulczyka. Nie
umnuejszając jego sukcesów biznesowych, fabryka VW w Antoninku nie ma nic
wspólnego z J.Kulczykiem. Zważywszy zaś na
fakt, że na inaugurację "Centrum Kultury" zaangażowano dwóch niemieckich
artystów, to popieranie przez niego polskiej kultury wyraża się chyba w tym,
że
szwagierką Gerta Hofa jest Polka. Bo trudno chyba nazwać popieraniem kultury
nagłą rezygnację ze wspierania Teatru Wielkiego sprzed kilku miesięcy. Trzeba
jednak wspomnieć o rzeźbie Mitoraja i paskach Tarasewicza. Gdyby Poznań
sprzedał (jemu lub komuś innemu) w rzetelnym przetargu działkę w parku nie za
6, lecz w cenie rynkowej (pod zabudowę, czyli za ok. 4x tyle, to wtedy miasto
mogłoby wesprzeć rzeczywiście m.in. paru artystów, co miałoby dla nich przy
tym
tę zaletę, że wsparcie nie byłoby zależne od zmiennych nastrojów sponsora.
Powiedzmy zresztą, że także wtedy mógłby wspierać artstów, gdyby kupił grunt
za
większą kwotę. Swoją drogą skandalem i lekceważeniem Kulczyków oraz
Poznaniaków
przez Grobelnego jest to, że nie przygotował otoczenia Browaru od strony
komunikacyjnej (wjazd/wyjazd)! Można byłoby przede wszystkim np. wyremontowac
za te pieniądze most górczyński, etc.. Mało to budujące, że dla miliardera
nie
miało znaczenia, jak kupuje miejski grunt, a mianowicie demoralizując wątłą
jak
wiemy polską demokrację, w dośc i tak juz żałosnym poznańskim jej wydaniu. A
jak to marna demokracj wiemy to najdalej od wczoraj z raportu Brukseli o
Polsce-
najgorsza sposród przystępujących do UE. Żenada kompletna to nagłe
objęcie "bezpłatnym patronatem" urodzin pani Kulczyk przez Fundację 750-lecia
Lokacji Poznania. Widać jak Grobelny desperacko i zarazem kompromitująco
szuka
poparcia- coraz bardziej umoczony. Niech lepiej Grobelny (jako m.in.
przewodniczący fundacyjnej kapituły) obejmie patronatem Fundacji np. starcow,
ktorzy od piątej rano czekają od prawie roku po dowody! Nie tracę nadziei, że
państwo Kulczykowie pójdą w ślady Chodorkowskiego i zechcą zdecydowanie
wspierać Poznań i Polskę w budowaniu demokratycznego społeczeństwa
obywatelskiego, nie zaś koteryjnych układów, które ten słaby kraj pogrążają.
Potrzeba bowiem takiego właśnie zaangażowania jest w Polsce wielka, czas
najwyższy, a ryzyko kłopotów z tego zaangażowania żadne, zwłaszcza dla
człowieka tak finansowo niezależnego. Życzyłbym tego Poznaniowi, Wielkoplsce,
wielu wspaniałym ludziom, z ktorych coraz więcej traci nadzieję na uczciwy,
rzetelny i profesjonalnie rządzony kraj. I samym Państwu Kukczykom, by tym
zapisali się na kartach historii tego miasta. Jeszcze nie jest za późno, choć
widząc poznańską skalę prywaty, można zwątpić.
Z tymi dzwonami na dzwonnicy to rzeczywiście letka przesada. To już mi się
kojarzy z bazylika w Licheniu.


Obejrzyj więcej postów z wątku



Temat: Nie będzie Niemiec pluł nam w twarz.
Nie będzie Niemiec pluł nam w twarz.
miasta.gazeta.pl/szczecin/1,34959,6960886,Brahms_na_rocznice_wojny__To_moze_oburzac.html
Brahms na rocznicę wojny? To może oburzać

- "Niemieckie requiem" w programie obchodów rocznicy wybuchu II wojny światowej to policzek dla mnie i tych, którzy tę wojnę przeżyli - mówi Iskra Marczykowa. - Rocznica może być również okazją do tego, by po chrześcijańsku wybaczyć, a nie rozjątrzać rany i pielęgnować nienawiść - odpowiada wojewoda Marcin Zydorowicz.

Tegoroczne obchody rocznicy napaści hitlerowskich Niemiec na Polskę obchodzone są pod hasłem "Szczecin 1939-2009 pogranicze pamięci i pojednania". W programie są m.in. modlitwa pod pomnikiem Czynu Polaków (1 września o godz. 4.45), otwarcie wystawy IPN "Woldenberg - dramat oficerów wrześniowych" na pl. Armii Krajowej, koncert Pawła Kukiza i zespołu Piersi (w Teatrze Letnim).

Finałem obchodów ma być koncert w bazylice archikatedralnej w wykonaniu polskich i niemieckich artystów (m.in. Filharmoników Szczecińskich, Orkiestry Kameralnej z Prenzlau, Zespołu Wokalistów i Instrumentalistów Camerata Nova, Chóru Katedralnego z Greifswaldu, Chóru Akademii Muzycznej w Poznaniu - filia w Szczecinie, Szczecińskiego Chóru Kameralnego). Zagrają razem "Niemieckie requiem" Johannesa Brahmsa.

To właśnie oburza Iskrę Marczykową, melomankę, wdowę po Stefanie Marczyku, niegdyś dyrektorze Filharmonii Szczecińskiej: - Zobaczyłam "Niemieckie requiem" na zaproszeniu i bardzo się zdziwiłam - mówi. - Bardzo lubię i cenię tę muzykę, ale z tej okazji nie powinna być grana. Ja bardzo ciężko przeżyłam wojnę. Wciąż mam przed oczami zgliszcza Warszawy, którą palili kamienica po kamienicy wycofujący się Niemcy. Umieszczenie akurat te go utworu w programie rocznicy to policzek dla mnie, i tych, którzy tę wojnę przeżyli.

Dziwi się, że wykonawcy nie wybrali innego dzieła. Ona w takich okolicznościach widziałaby np. "Symfonię pieśni żałosnych" Góreckiego, "Requiem polskie" Pendereckiego czy "Requiem" Mozarta.

Sprawdziliśmy, jakie koncerty są w innych miastach. W ramach obchodów 70. rocznicy wojny w Gdańsku w Bazylice Mariackiej zabrzmi "Requiem wojenne" brytyjskiego kompozytora Benjamina Brittena, które autor zadedykował pamięci poległych żołnierzy.

Wykonywanie "Niemieckiego requiem" w Szczecinie zaproponował dyrygent Eugeniusz Kus, uzgadniając to z przedstawicielami Niemieckiego Związku Śpiewaczego. Wczoraj nie chciał komentować protestu pani Marczykowej.

Mikołaj Szczęsny, który będzie konferansjerem koncertu, mówi, że program koncertu jego satysfakcjonuje. - W końcu Brahms to niemiecki kompozytor, który napisał tę muzykę przed tymi wszystkimi bulwersującymi nas wydarzeniami historycznymi. A jego arcydzieło przestało być niemieckie, jest światowe.

I zauważa: - Za swoją twórczość kompozytor otrzymał w 1879 r. tytuł doktora honoris causa Uniwersytetu Wrocławskiego. W dowód wdzięczności skomponował Uwerturę Akademicką dla Wrocławia. Kiedyś był Breslau, a jest Wrocław, kiedyś był Stettin, a jest Szczecin. To się ładnie komponuje.

Światowe prawykonanie "Niemieckiego requiem", które odbyło się w 1868 r. Utwór jest nietypowy dla tradycji gatunku. Kompozytor poświęcił je nie osobom zmarłym, lecz opłakującym ich żałobnikom. Jego celem było pocieszenie tych, którzy padają z rozpaczy przy trumnie i nie zawsze mają siłę się podnieść. Na niemiecki tekst składają się różne wersety luterańskiej Biblii. Requiem powstało po śmierci matki Brahmsa, którą artysta bardzo przeżywał.

Co o proteście pani Marczykowej sądzą przedstawiciele władz?

- Żyjemy na terenach, które wymagają polsko-niemieckiego porozumienia - mówi wicemarszałek Witold Jabłoński.

- Sądzę, że tyle lat po wojnie powinniśmy zauważyć, że przyniosła ona wiele zła, cierpienia i śmierci nie tylko Polakom, ale i narodowi niemieckiemu - podkreśla wojewoda Marcin Zydorowicz. - Rocznica może być również okazją do tego, by po chrześcijańsku wybaczyć, a nie rozjątrzać rany i pielęgnować nienawiść. Udział niemieckich artystów i wykorzystanie podczas wieczornego koncertu w Bazylice utworów niemieckich twórców jest dowodem na to, że po obu stronach Odry ludzie cieszą się z tego, że po latach okrutnej wojny umieją żyć w pokoju jak dobrzy sąsiedzi.

- Dar, który nam chcą podarować wspólnie wykonawcy, ma silną wymowę. Odrzucenie go byłoby gestem nienawiści - zauważa Tomasz Jarmoliński, wiceprezydent Szczecina. - Pokażmy, że jesteśmy w stanie, mimo tragedii, którą wywołali Niemcy, razem żyć. Nie ma pojednania bez pamięci, ale myślmy o nim w perspektywie przyszłości wspólnej Europy.

Ale Iskra Marczykowa mówi: - Ktoś, kto nie prze żył wojny, nie umie sobie wyobrazić, co myśmy przeszli. Na miejscu kombatantów w ogóle bym na ten koncert nie poszła. Ja nie pójdę. Znam wielu ludzi, którzy też są oburzeni. Dzieło Brahmsa może być odpowiednie na Dni Europy. Z okazji tej rocznicy chciałabym usłyszeć utwór polskiego kompozytora.

Komentarz Jerzego Połowniaka

Rozumiem silne emocje, jakie niemiecki język płynący ze sceny na koncercie z okazji 70. rocznicy wybuchu wojny może wywoływać wśród świadków wojennych okropieństw. Właśnie wielki szacunek dla ludzi, którzy to wszystko przeżyli, kazał nam opisać zastrzeżenia pani Marczykowej. Ale bardziej przemawia do mnie idea twórcy, który chciał swą muzyką ulżyć cierpiącym żałobnikom, niż przeszkadza, że Brahms był (komponującym w XIX w.) Niemcem. Wiem, że pani Iskra mi tego nie wybaczy, ale Brahms na polsko-niemieckie pojednanie jest dla mnie strawny. Obejrzyj więcej postów z wątku



Temat: Wydarzenia cooolturalne ;)
Znalezione w sieci:

ELEKTROPOPKLUB:
POLSKO-NIEMIECKA PLATFORMA SZTUKI

Galeria "Kronika"
Bytom Rynek 26
do 30 września 2005r.

"Elektropopklub jest projektem artystycznym realizowanym wspólnie przez
Kunstverein w Wolfsburgu i galerię Kronikę/ Bytomskie Centrum Kultury. Nawiązuje
on do koncepcji współczesnych teoretyków kultury, mówiących że klub (a nie
tradycyjna galeria czy muzeum) jest miejscem gdzie w najbardziej
nieprzewidzialny, a przez to kreatywny i inspirujący, sposób spotykają się różne
dyscypliny sztuki. Pojawiają się w ten sposób nowe, zaskakujące formy wypowiedzi
artystycznej - sztuka stymulowana jest poprzez architekturę, muzykę i modę, w
sposób którego nie możemy doświadczyć oglądając tradycyjne wystawy. Bywalcy
klubów doświadczają coraz bardziej wysublimowanych form sztuki współczesnej. Ich
wymagania pociągają za sobą rozszerzenie oferty tych miejsc. Do tworzenia klubów
zaprasza się artystów wideo, malarzy, projektantów mebli, grafików komputerowych
etc. Kultura pop i kultura młodzieżowa krzyżują się z tradycyjnymi formami
działalności kulturalnej.

Oba światy przenikają i, wbrew obawom niektórych krytyków sztuki, generowana
jest w ten sposób nowa jakość, przystająca do wymagań współczesnej publiczności.
Sztuka podlega w klubach, używając muzycznej terminologii, nieustannemu
remiksowi i samplingowi. Klub ma formę bardziej otwartą niż tradycyjna galeria –
jest bliższy postulowanej przez teoretyków kultury koncepcji „trzeciej
przestrzeni” (nie będącą ani miejscem pracy ani czystej rozrywki), miejsca gdzie
odpoczynek związany jest również z intelektualną stymulacją. Klub jest również
przestrzenią najbardziej „interaktywną” – jego bywalcy, tworzą przestrzeń
sztuki, mają na nieustanny wpływ, kształtują i negocjują jej reguły.

Elektropopklub traktowany jest przez organizatorów przede wszystkim jako
platforma sztuki, gdzie z jednakową atencją traktuje się taniec, design, muzykę
elektroniczną, modę z bardziej tradycyjnymi formami przekazu artystycznego jak
rysunek czy fotografia. Za program Elektropopklub odpowiedzialna jest grupa
specjalistów z Polski i Niemiec: muzyków, artystów wizualnych, dziennikarzy i
filmowców, od kilku miesięcy spotykających się na Śląsku i ustalając najbardziej
efektywne i atrakcyjne najbardziej efektywne i atrakcyjne strategie dla nowego
miejsca, generująca interdyscyplinarne wydarzenia artystyczne.

Sześciotygodniowy program obejmie warsztaty, działania w przestrzeni publicznej,
koncerty, performance, wystawy, projekcje filmowe oraz sztukę wideo. Miejsce te
będzie zmieniać swój charakter – przekształcając się z tanecznego klubu w kino
artystycznego wideo, miejsce warsztatów o charakterze społeczno-interwencyjnym
bądź też spokojną, niedzielną kawiarnię z ciastem i czytelnię prasy
artystycznej. Raz w tygodniu ukazywać będzie się także gazeta Elektropopklub,
informująca na bieżąco o aktualnych przedsięwzięciach klubu, przybliżająca
sylwetki artystów biorących udział w projektach a także dająca im miejsce do
realizowania swoich projektów na papierze.

W programie weźmie udział kilkudziesięciu artystów z Polski i Niemiec. Ważny
jest w tym przypadku aspekt wymiany kulturalnej, w odróżnieniu od wielu
projektów pretendujących do miana międzynarodowych kooperacji, polegający na
rzeczywistym transferze idei, twórczych spotkaniach, panelach dyskusyjnych i
współpracy wewnątrz wyspecjalizowanej grupy animatorów kultury z obu krajów.
Elektropopklub będzie istnieć przez pięć tygodni w Bytomiu - w samym sercu
miasta, które niegdyś było jednym z głównych ośrodków wydobycia węgla na Górnym
Śląski. W chwili obecnej miasto przeżywa trudny moment załamania gospodarczego,
będącego rezultatem trwających od lat 90. transformacji
ekonomiczno-przemysłowych. Wiele kopalni jest zamkniętych, wskaźnik bezrobocia
jest najwyższy na Śląsku, imponująca niegdyś modernistyczna architektura jest
zaniedbana i zniszczona. Na tej sytuacji cierpi również życie kulturalne,
dochodzi do rozdźwięku pomiędzy potrzebami społeczności lokalnych i ofertą
instytucji artystycznych. Z tego też powodu powołanie artystycznego klubu wydaje
się być skuteczną formą dotarcia do nowej publiczności, szczególnie młodszej,
która nie miała dotychczas do czynienia ze sztuką współczesną. Fuzja pomiędzy
muzyką i sztukami wizualnymi pozwala na atrakcyjne zaprezentowanie twórczości
artystycznej, według formuły ukształtowanej przez współczesne media, modę i
technologię. Dodatkowym czynnikiem, podkreślającym dostosowanie projektu do
sytuacji w mieście, jest lokalizacja klubu na parterze Muzeum Górnośląskiego,
monumentalnej modernistycznej konstrukcji z 1929 roku zaprojektowanej przez
Herberta Hettlera. Przed wojną był to najnowocześniejszy gmach muzealny w całych
wschodnich Niemczech. Na parterze znajdowała się tu ogromna hala kasowa
Miejskiej Kasy Oszczędności. Zawiła polsko-niemiecka historia manifestuje się
tutaj poprzez „pamięć architektury”. Realizacja programu artystycznego klubu w
miejscu obciążonym przeszłością nie jest w tym przypadku bez znaczenia, twórcy z
Niemiec i Polski „anektują” tą powierzchnię dla sztuki, pozostawiając na boku
narodowe interesy. Działające dziś w budynku muzeum znane jest z bardzo
oryginalnego programu i zainteresowania aktualnymi tendencjami w sztuce,
znajduje się tu np. jedna z niewielu w Polsce kolekcji sztuki współczesnej
(instytucja ta posiada m. innymi prace Jadwigi Sawickiej, Zbigniewa Libery,
Zofii Kulik i Leona Tarasewicza).

W październiku i listopadzie 2005 Elektropopklub zostanie przeniesiony do
Kunstverein w Wolfsburgu. Niemieckie wcielenie klubu będzie mieć charakter
bardziej wystawowy, program zostanie poszerzony o ingerencje i akcje niemieckich
artystów i muzyków. Wolfsburg jest również miastem, będącym przykładem
skomplikowanych relacji pomiędzy przemysłem, kulturą i lokalną polityką rozwoju.
Przeniesienie klubu z Polski, o wcześniej ustalonej i doprecyzowanej formule,
może pomóc w stymulacji kolejnych kreatywnych „zderzeń” pomiędzy kulturą
popularną a sztuką współczesną.

Jesienią w obu instytucjach odbędzie się także równolegle muzyczny wieczór z
okazji wydania katalogu dokumentującego działanie Elektropopklub. W publikacji
znajdą się gazety klubowe, teksty oraz DVD z utworami muzycznymi i pracami
video, powstałymi w ramach realizacji programu."
Obejrzyj więcej postów z wątku



Strona 2 z 2 • Zostało wyszukane 108 postów • 1, 2

Teksty

Designed By Royalty-Free.Org